Minęły trzy lata od premiery tego filmu, nim namówiony przez kumpla – pasjonata muzyki soul, zasiadłem przed ekranem laptopa. Żaden ze mnie krytyk filmowy (ani muzyczny), ale uwielbiam kino realistyczne, przybliżające minione dekady.

Pomimo pewnych braków obraz Elaine’a w interesujący sposób przedstawia początki fascynacji “czarą muzyką” w południowo-wschodniej Anglii w pierwszej połowie lat 70-tych ub.w.

Matt po usłyszeniu nagrań z wytwórni Motown, nie powróci już myślami do “normalności”. Porzuci szkołę i zostanie disc-jockey’em. Historia przeplatana oczywiście wątkami miłosnymi. Ciekawy obraz nie tylko dla rodaków na obczyźnie.